Z grapefruitem na ślimaka

Najlepsze nawet zbiory mogą ulec błyskawicznego zniszczeniu, jeśli szkodniki nadmiernie się rozpanoszą. Do najczęściej spotykanych zwierząt niszczących rośliny uprawne należą ślimaki (Molusca). Można się ich pozbyć stosując moluskocydy, środki chemiczne przeznaczone do zwalczania tej grupy szkodników. Jednak ich działanie nie jest tak wybiórcze, jak by to chcieli wmówić nam producenci. Najlepiej ograniczyć stosowanie chemii i zastosować metody naturalne. W tym przypadku tak zwane mechaniczne, czyli zwyczajne zbieranie. Jednak, chociaż wszędzie widać ślady żerowania, to jednak złapanie szkodnika nie jest takie proste. Trzeba sobie więc tę czynność ułatwić, jak tylko się da. Można tego dokonać stosując pułapki z wabikiem, który skłoni ślimaki do zebrania się w jednym miejscu. W tym charakterze świetnie się spisze przepołowiony grapefruit. Mięczaki bardzo za nim przepadają. Nie musimy się aż tak bardzo poświęcać i dawać im cały, nienaruszony owoc. Nic się nie stanie, jeśli wcześniej go nieco uszczkniemy… Po wyłożeniu cytrusa czekamy dobę, lub dwie i możemy pozbierać ślimaki, które zejdą się tu skuszone zapachem. Zamiast grapefruita, można też użyć nieco piwa wylanego do miseczki i przykrytego jakimś maskującym przedmiotem (ubita doniczka, kartonowe pudełko, szeroka deska). Ślimaki, zupełnie jak ludzie, są entuzjastami tego napoju. Nie będzie z pewnością problemu z pozbieraniem ich przy tym ogródkowym barze.

Znalazłeś się tutaj dzięki współpracy z poniższym serwisem:

Z zawodu lekarz medycyny. Po godzinach zajmuję się uprawianiem własnego ogrodu. Dzielę się tutaj moją pasją 🙂

error: Content is protected !!