Czas wolny na śląskim świeżym powietrzu

Traktowanie Śląska jako czarnego regionu już dawno mocno mijało się z prawdą. A obecnie, po tym jak władze śląskiej stolicy aspirowały do miana dla niej „Katowice miasto ogrodów”, już nikogo nie dziwi takie powiedzenie. Bo choć stricte centrum Katowic na specjalny nadmiar drzew i w ogóle zieleni nie może narzekać, to jednak obrzeża, czy nawet okolice przecznic odchodzących od ulicy Wojewódzkiej już faktycznie zaczynają jawić się jako wprawdzie mikro, ale zawsze ogrody. Mieszkańcy, albo też zarządzający terenem rzeczywiście się tam przykładają do pracy, bo niewielka powierzchnia jest tam rzeczywiście wykorzystana do granic możliwości, a efektywność z jednego metra kwadratowego z pewnością przekracza 100 procent. Wystarczy wspomnieć tamtejsze wielobarwne rabaty (i to nie tylko przed gmachem Wydziału Biologii, czy Urzędu Wojewódzkiego) i niesamowicie, przynajmniej niektóre, kolorowe balkony bogate w skrzynki wypełnione pelargoniami, lub petuniami wymieszanymi z thunbergią, ale całe ściany porośnięte zimozielonymi i zrzucającymi liście bluszczami. Ale śląskie ogrody to nie tylko zielone tereny położone przy osiedlach. Tutaj można odbywać naprawdę długie spacery i napawać się dobrodziejstwem zieleni. Jednym z piękniejszych, a z pewnością najrozleglejszym jest Wojewódzki Park Kultury i Rozrywki leżący w granicach administracyjnych Chorzowa. Ale też tereny Świerklańca w niczym mu nie ustępują, przynajmniej w zakresie bogactwa roślin. A sosnowieckie egzotarium, choć w znacznej mierze osłonięte dachem, także ściąga do siebie wielu amatorów zieleni.

Znalazłeś się tutaj dzięki współpracy z poniższym serwisem:

Z zawodu lekarz medycyny. Po godzinach zajmuję się uprawianiem własnego ogrodu. Dzielę się tutaj moją pasją 🙂

error: Content is protected !!